Jak wszystkie prymaty, mamy wdrukowaną pozytywną, a często wręcz entuzjastyczną reakcję na słodki smak. Nietrudno zgadnąć dlaczego – po prostu słodkie są dojrzałe owoce i dzięki temu jesteśmy w stanie odróżnić, czy owoce na danym drzewku są już zjadliwe, czy trzeba jeszcze trochę poczekać.
Na nasze nieszczęście około X-XII wieku mieszkańcy Cypru wpadli na pomysł wyrabiania cukru z trzciny cukrowej. Zaowocowało to zepsutymi zębami, zepsutym metabolizmem i stanami maniakalno-depresyjnymi u wyższych sfer. Był to jednakże niski odsetek populacji, zamieszkujący niewielki skrawek globu zwany przez niektórych „Europą”, czy „Ekumeną”, jeśli ktoś był w religijnym nastroju. Sytuacja ta zmieniła się na niekorzyść parę setek lat później, w dobie rewolucji przemysłowej, gdy cukier zaczęto ekstrahować na potęgę z buraka cukrowego. Europa nie tylko zawojowała większą część globu, ale zaczęła też eksportować na cały świat swój styl życia, co łączyło się m.in. z upowszechnieniem spożywania bezwartościowych, ale za to „eleganckich, czystych i nowoczesnych” produktów, takich jak biała sól, biała mąka i biały cukier.
Cukier nie bez powodu stał się przebojem – jest słodki. Tak słodki i podstępnie zmieniający smak, że niektórzy potrzebują dużo czasu, by przestawić swoje powykrzywiane cukrem ścieżki metaboliczne i przywyknąć do naturalnych słodyczy.
I jeszcze jedno trujące ciasteczko… Niektórzy wiedząc już, że cukier jest szkodliwy, tuczy i wywołuje hipoglikemię, a w efekcie i cukrzycę, używają w zastępstwie sztucznych słodzików, takich jak aspartam, sorbitol etc. Często można znaleźć je w produktach oznaczonych jako „light”, gumach do żucia, pastach do zębów i innych kosmetykach… Niestety, słodziki są jeszcze bardziej szkodliwe, niż cukier! Nie tylko, pomimo braku kalorii nie powodują spodziewanego spadku wagi, ale jeszcze bardziej rozkręcają huśtawkę cukrową i inne przypadłości. Cześć ze słodzików jest wprost toksyczna – np. jednym z metabolitów aspartamu jest alkohol etylowy, który na dodatek ląduje w wątrobie! Po takiej informacji każdy, kto nie ma ochoty na zapalenie wątroby i inne „efekty specjalne”, jakie daje etanol, będzie unikał syntetycznych słodzików jak ognia.
Czego używać, kiedy chce się czegoś słodkiego? Czym słodzić herbatki, płatki na śniadanie, musli, ciasta? Na szczęście, naturalne słodkości cały czas istnieją, i po wielu latach hegemonii cukru zaczynają krok po kroku odzyskiwać należne im miejsce.
Po pierwsze, poza surowymi owocami, które zapewniają bardzo różnorodne doznania smakowe istnieją też suszone owoce, które ze względu na proces suszenia, a co za tym idzie, wyższy indeks glikemiczny są bardziej energetyczne i sycące.
W tej chwili istnieje calkiem spory wybór suszonych owoców: rodzynki, morele, brzoskwinie, gruszki, jabłka, banany, śliwki, borówki, jagody… Poza sklepami, gdzie można je kupować na wagę (są wtedy świeższe, niż te pakowane w torebkach), polecam też sklepy zielarskie, gdzie istnieje całkiem spory wybór suszonych owoców. Zwykle ludzie kupują je do mieszanek ziołowych, ale równie dobrze można sobie kupić paczkę suszonych jagód i zjeść je tak, jak inni jedzą cukierki.
Przy wyborze suszonych owoców najlepiej szukać takich, które są oznakowane jako suszone ekologicznie – jeśli suszone owoce mają jasny i są miękkie – oznacza to, że do ich konserwowania użyto dwutlenku siarki, siarczynów, benzoesanu sodu bądź innych chemikaliów. Trzy wymienione powyżej konserwanty są szkodliwe, szczególnie dla wątroby. Osoby cierpiące z powodu przewlekłych bóli o jakiejkolwiek etiologii powinny w ogóle skreślić z diety produkty zawierające benzoesan sodu, ponieważ wzmaga on ból. Owoce suszone na słońcu są zwykle twardawe i ciemne i takich należy szukać.
Istnieje też kilka naturalnych słodzików, które można używać do wypieku ciast, słodzenia itp. Wymienię je tu poniżej z krótką notką dotyczącą zaleceń i przeciwskazań – co jednemu lekarstwem, to drugiemu trucizną, jak pisze jeden ze starożytnych. Warto orientować się choćby na podstawowym poziomie w działaniu leczniczym jedzenia i dotyczy to także słodkości. Większość ludzi wciąż za mało zwraca uwagę na rolę jedzenia jako leku. Ileż np. mniej byłoby problemów z nerkami, gdyby ludzie zwracali uwagę na ilość szczawianów, jaką pochłaniają w ciągu dnia (królewskie miejsce zajmuje tu ketchup i herbata)! Ale ad rem, oto naturalne słodziki, wymienione w kolejności alfabetycznej:
DAKTYLOWY SYROP
Dostępny w sklepach ze zdrową żywnością, cena około 14 zł za 300 g. Bardzo słodki, pyszny, ciemnobrązowy syrop uzyskiwany ze zmielonych daktyli. Doskonały zarówno do słodzenia, do wyrobu domowych cukierków, rachałtułkum, jak i tradycyjnych ciast. Wskazany przy kłopotach z trawieniem, szczególnie przy skłonności do zaparć.
Razem z olejem rycynowym, owocami kolendry i łodygą maku może być stosowany do przeczyszczania żołądka. Przepis ten pochodzi z papirusu Ebersa, ma więc ponad 3.5 tysiąca lat(!) – i nadal pozostaje aktualny.
Niewskazany przy biegunkach. Niewskazany w większych ilościach przy hipoglikemii i cukrzycy. Niewskazany przy Candidiazie.
INULINA
Dostępna w sklepach ze zdrową żywnością, cena kilkanaście zł za 300 g. Inulina jest to polisacharyd zbudowany z około 30 reszt fruktozy i podobnie jak skrobia stanowi substancję zapasową roślin takich jak mniszek lekarski, oman wielki, łopian większy, cykoria podróżnik czy wężymord. Inulina, która wejdzie na rynek jest otrzymywana z korzenia cykorii podróżnika, w którym stanowi od 12 do 49% składu. Jest to biały, lepki biały proszek, przypominający nieco w smaku watę cukrową. Zaspokaja psychiczną potrzebę sypania czegoś białego łyżeczką do herbaty – wskazana dla osób, które odstawiają cukier rafinowany i trudno im się pozbyć starych nawyków. Nadaje się do słodzenia, wyrobu cukierków i ciast. Wskazana przy kłopotach z trawieniem, niezwykle pomocna przy kłopotach z trzustką, przy hipoglikemii i cukrzycy. Niewskazana przy skłonnościach do wzdęć i przy zespole drażliwego jelita.
KSYLITOL
Dostępny w sklepach ze zdrową żywnością, cena około dwudziestu kilku zł za 250 g. Bardzo słodki, biały proszek uzyskiwany z drzewa brzozowego. Podobnie jak inulina, wskazany dla osób, które odstawiają cukier i trudno im się pozbyć starych, cukrowych nawyków.
Wykazuje m.in. pozytywny wpływ na szkliwo zębów (!), jest antyseptyczny i jako oligosacharyd, a konkretnie pięciocukier, jest łatwo przyswajalny dla człowieka, nie karmi natomiast bakterii i drożdżaków – i dlatego jest wskazany przy Candidiazie. Ma ponad czternastokrotnie niższy indeks glikemiczny od cukru, a więc jest bardzo bezpieczny dla diabetyków. Zwiększa przyswajanie wapnia, a więc jest przydatny przy wszelkiego rodzaju niedoborach wapnia – z osteoporozą włącznie. Fińscy naukowcy zalecają spożywanie do 40 g ksylitolu dla wzmocnienia kości. Jest także pomocny przy skłonności do zaparć. Niewskazany przy biegunce oraz dla małych dzieci w większych dawkach ze względu na niedojrzałość enzymatyczną układu trawiennego. Do większych ilości ksylitolu (15 g i więcej) trzeba dochodzić stopniowo, inaczej może pojawić się rozwolnienie.
KUKURYDZA
Białe, jeszcze nieususzone znamiona kukurydzy. Znamiona kukurydzy są dostępne w sklepach zielarskich, cena około 2 zł za paczkę 50 g. Znamiona kukurydzy to nic innego, jak suszone „włosy” kukurydzy. Ususzone i pokruszone znamiona mają brązowy kolor i są sypkie podobnie jak rooibos. Znamię kukurydzy jest delikatnie słodkie i nadaje się raczej na samodzielną herbatkę, kiedy przychodzi ochota na coś słodkiego, niż na typowy słodzik, niemniej jednak wymieniam ją w tym spisie, bo taka herbatka doskonale zaspokaja głód słodyczy.
Znamiona kukurydzy są świetnym, łagodnym środkiem na wiele dolegliwości, m.in. oczyszczają i poprawiają przemianę materii, wzmacniają i regenerują żołądek i śledzionę, są antycukrzycowe, antykrwotoczne, pomocne przy stanach zapalnych dróg żółciowych i woreczka żółciowego, a także przy kamicy moczanowej, fosforanowej i przy białkomoczu, wzmacniają serce, tonizują Qi, regulują miesiączki i wzmacniają układ moczowo-płciowy.
Brak jakichkolwiek przeciwwskazań.
LUKRECJA
Korzeń lukrecji gładkiej jest dostępny w sklepach zielarskich, cena około 2 zł za paczkę 50 g. Korzeń ma jasnożółty kolor. Lukrecja jest bardzo słodka, można ją gotować lub zaparzać, by osiągnąć słodziutki napar – trzeba uważać, żeby nie przesadzić! Taka słodka woda nadaje się jako dodatek do przetworów owocowych, kompotów, ciast, można też dodawać odrobinę lukrecji do słodzenia herbatek ziołowych. Często właśnie w takim celu dodaje się jej do szczególnie gorzkich ziołowych mieszanek leczniczych.
Lukrecja ma bardzo duże spektrum działania, m.in. wzmacnia żołądek, śledzionę i ukł. limfatyczny, jest antykaszlowa, antyprzeziębieniowa, przeciwbólowa, przeciwzapalna, antybakteryjna, antyalergiczna, cytostatyczna, estrogenna, pobudza korę nadnerczy itp.
Jest niewskazana dla osób o wysokim ciśnieniu, stosujących leki oparte o dioxin, ze skłonnością do obrzęków – dłuższe stosowanie lukrecji powoduje bowiem zatrzymywanie jonów sodu w organiźmie. Niewskazana przy biegunkach.
MELASA EKOLOGICZNA
Trudna do upolowania, czasem obecna w sklepach ze zdrową żywnością. Cena wynosi około 12 zł za słoiczek o wadze 450 g. Melasa jest to ciemnobrązowy, złocisty, gęsty syrop o karmelowym posmaku. Powstaje jako „surowiec odpadowy” przy produkcji białego cukru. Paradoksalnie – zawiera całe bogactwo witamin i soli mineralnych, jakich w cukrze się nie uświadczy. Standardowe cukrownie sprzedają melasę jako karmę dla bydła, właśnie ze względu na bogactwo witamin i mikroelementów. Nie stanowi to jednak straty dla nas, gdyź w zwykłych cukrowniach melasa jest siarkowana – dlatego też trzeba szukać melasy ekologicznej. Melasa działa wzamacniająco, witaminizująco i odtruwająco na cały organizm. Szczególnie wskazana jest na wiosnę w okresie tzw. przednówku, dla osób mających kłopoty z anemią, będących w stanie chronicznego przemęczenia, wyczerpania, przy zapaleniu trzustki, w zaburzeniach miesiączkowania, dla rekonwalescentów, jako środek osłonowy po usunięciu amalgamatów oraz dla kobiet w ciąży i karmiących.
Niewskazana w większych ilościach przy hipoglikemii i cukrzycy. Niewskazana przy Candidiazie. Niewskazana przy ostrych biegunkach. Będzie pyszny miodek…
MIÓD
Dostępny właściwie wszędzie. Jedyną rzeczą, o którą trzeba się zatroszczyć to to, by nie był sztucznym miodem, ani tzw. ziołomiodem – są to po prostu fałszywki. Prawdziwy miód można poznać m.in. po tym, że po nabraniu go na łyżeczkę układa się na wklęsłości w „górkę”. Jeśli przybiera kształt „dołka”, jest zafałszowany cukrem. Warto kupować miód w sklepach ekologicznych, zielarskich bądź wprost od pszczelarza. Wskazań do używania miodu jest mnóstwo – jest to wręcz temat-rzeka. Warto dobierać sobie miody podług aktualnego zapotrzebowania, a więc spadziowy i lipowy przy przeziębieniach, akacjowy przy awitaminozie, wrzosowy i nawłociowy przy chorobach nerek itd. Niewskazany w większych ilościach przy hipoglikemii, cukrzycy i uczuleniu na produkty pszczele.
STEVIA
Dostępna w niektórych sklepach ze zdrową żywnością, cena około 50-60 zł za 50 g. Pochodzi z Ameryki Południowej. Zwykle sprzedaje się ją w postaci pokruszonych listków bądź sproszkowaną, choć miałam też w ręku wersję w płynie. Ma zielony kolor. Nadaje się do słodzenia herbatek, wypieków, Bardzo słodka i wydajna – potrzeba jej naprawdę niewiele, dosłownie na czubek noża, żeby posłodzić np. herbatę. I tutaj uwaga – reguluje poziom cukru we krwi, co jest szalenie istotne dla osób z hipoglikemią i cukrzycą. Hamuje powstawanie kamienia nazębnego i próchnicy (!). Brak jakichkolwiek przeciwwskazań.
Słodkich snów, ekołakomczuchy…
maj-czerwiec 2004
Józefina Jagodzińska jest terapeutką holistyczną – zajmuje się zarówno psychoterapią, jak i medycyną naturalną, stosując ziołolecznictwo, terapię żywieniową i TCM (Tradycyjną Medycyną Chińską).
Brak komentarzy